Artykuły Smart Data Raporty

Kryzys w gastronomii trwa w najlepsze

15 paź 2020

Według danych międzynarodowej wywiadowni Dun&Bradstreet, w Polsce działało około 70 tys. placówek gastronomicznych stałych i sezonowych. 40 proc. z nich to punkty gastronomiczne. Kolejne 28 proc. – restauracje i 32 proc. bary. Wedle szacunków polski rynek HoReCa (Hotele, Restauracje i Catering) w ubiegłym roku wart był blisko 33 mld złotych. W 2020 roku przewidywano wzrost wartości o blisko 5 proc. do poziomu 34,6 mld złotych. Dzisiaj już wiemy, że te optymistyczne prognozy nie mają szans się spełnić. Na taki stan rzeczy wpływ miał lockdown jak później liczne obostrzenia. Powiem optymizmu był odczuwalny w okresie wakacyjnym.

Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że cała Polska znajdzie się od 10 października w żółtej strefie. Premier stwierdził, że wyborem było ograniczenie ruchu w poszczególnych województwach lub wprowadzenie obostrzeń w całym kraju. Wiąże się to z nowymi obostrzeniami, m.in. obowiązkiem zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej.

Wraz z wprowadzeniem na terenie całej Polski żółtej strefy, nowe obostrzenia dotknęły także lokale gastronomiczne.

W lokalu gastronomicznym może przebywać jedna osoba na cztery metry kwadratowe, klienci muszą zakrywać usta i nos do czasu zajęcia przez nich miejsc, przy których będą jeść i pić; usta i nos musi zakrywać również obsługa.

Zdaniem przedstawicieli branży, nowo wprowadzone obostrzenia nie pozwolą wyjść lokalom gastronomicznym z zapaści. Szczególnie że wielu z Polaków w ogóle rezygnuje z wyjścia do restauracji. Nowe zasady przyjmowania gości, zmuszają restauratorów do przeorganizowania pracy. Zmusza do rezygnacji z barów samoobsługowych, bufetów czy samodzielnych dozowników do nalewania napojów. 

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wyjście do restauracji nie będzie takie, jakie znamy choćby z ostatniego czasu. Rządowe regulacje wymagają zachowania odpowiednich odstępów między gośćmi. Przypisane 4 metry kwadratowe jednej osobie wymuszają reorganizację sali, co przy małym lokalu, z ograniczoną przestrzenią stanowi poważną przeszkodę, lub wręcz nie pozwala prowadzić działalności. W wielu przypadkach wyłączona powierzchnia lokalu sięga nawet do 70 proc. Do tego należy dodać krótsze godziny otwarcia lokalu. Wedle założeń bary, kluby i restauracje muszą zostać zamknięte przed 22.00. Praca z domu i zamknięcie wielu kompleksów biurowych właściwie sparaliżowało branże cateringu i restauracji biurowych. Nie pomaga jesienna aura. Chłód, deszcz i wiatr. Na dodatek kończy się pora zezwoleń na otwarcie ogródków gastronomicznych i zewnętrznych barów, co skutecznie w sezonie letnim zwiększało ilość stolików.

Dlatego też w kolejnych miesiącach należy spodziewać się czasowych zamknięć lokali lub zawieszonych działalności. Zgromadzone oszczędności pozwalały restauratorom przetrwać trudny czas. Od stycznia do końca września br. zawieszono nieco ponad 4,6 tys. przedsiębiorstw wobec 5 tys. rok wcześniej wynika z danych Bisnode Polska. Przedsiębiorcy wykorzystali już jednak pomoc rządową z przypisanych tarcz antykryzysowych. Oznacza to, że dzisiaj kasa świeci pustkami.

Można być pewnym, że bez pomocy finansowej i utrzymanymi w dłuższej perspektywie czasu nałożonymi restrykcjami wiele z lokali gastronomicznych nie przetrwa lub znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji. W tym kontekście przedsiębiorców szczególnie może martwić brak jakiejkolwiek informacji ze strony rządu o kolejnych środkach finansowych przeznaczanych na wsparcie firm w walce ze skutkami COVID-19. Do tego należy dodać, że kończy się czas ulg i odroczonych terminów spłat podatków i rat w bankach. Przychody restauratorów nie rosną. Wręcz przeciwnie. Średnio według tego co słuchać w branży ruch i zyski spadły o 40 do nawet 50 proc.

W odbudowie rynku nie pomoże również nadchodząca druga fala. Liczba zakażeń każdego dnia sięga kilku tysięcy. Wedle analityków w niedalekiej przyszłości może sięgnąć blisko 10 tys. Taki przekaz nie sprzyja ogólnej dobrej atmosferze i zabawie, z czym często wiąże się wyjście do baru i lokali gastronomicznych. W obecnej sytuacji prognozowanie przyszłości jest niezwykle trudne. Nie można wykluczyć ponownego lockdownu, co z całą pewnością okazałoby się istną katastrofą. Wyjściem z zapaści mogą okazać się innowacyjne metody sprzedaży. W tym przede wszystkim internetowe zamówienia posiłków i gotowych dań.

Jeśli w przypadku restauracji i barów możemy mówić o widocznym spowolnieniu to w sytuacje firm cateringowych możemy nazwać katastrofą. Główną przyczyną są drakońskie restrykcje nałożone na organizatorów wesel, wydarzeń kulturalnych, wydarzeń sportowych koncertów, imprez komunijnych, właścicieli teatrów, kin i wszelkich innych zgromadzeń masowych. Co za tym idzie wielu z Polaków zdecydowało się o przełożeniu wesel, imprez komunijnych czy chrzcin na przyszły rok.

Wesela - limit 75 osób z wyjątkiem obsługi (te zmiany wchodzą w życie od 17 października 2020 roku), dopuszcza się, aby na takich uroczystościach nie zakrywać ust i nosa.

Wesołe miasteczka, parki rozrywki, parki rekreacyjne - może w nich przebywać jedna osoba na 10 metrów kwadratowych.

Zgromadzenia - utrzymany zakaz zgromadzeń powyżej 150 osób, odległość między poszczególnymi zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 metrów, a uczestnicy (zasłaniający usta i nos) muszą pozostawać w odległości półtora metra od siebie.

Wydarzenia sportowe i kulturalne - mogą się odbywać z 25 proc. publiczności.

 

Wydarzenia kulturalne na otwartej przestrzeni - limit do 100 osób.

 

Inne imprezy, spotkania niezależnie od ich rodzaju - limit 100 osób z wyjątkiem obsługi.

Zapisz sie do newslettera Bisnode!

Otrzymuj na bieżąco nasze opracowania, raporty i analizy.

Zapisz się!

Dowiedz się więcej o naszej współpracy z D&B

Zobacz na czym polega unikalna wartość Bisnode na polskim i międzynarodowym rynku
Dowiedz się więcej